Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szymborska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szymborska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 marca 2012

Nagrobek Szymborskiej czyli zaproszenie do opowieści w odcinkach.

Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę

Wisława Szymborska (1923-2012)

Niesamowitym dla mnie jest fakt, że wiersz ten powstał w 1962 roku - 50 lat temu!

*******************************************************
Kończąc miesięczny przegląd twórczości Szymborskiej zapraszam na kolejną przygodę.
Tym razem będzie to rysunkowa opowieść w odcinkach autorstwa Audrej Niffenegger (skąd ją znacie?).
Usłyszałam kilka dni temu jadąc samochodem i siedziałam w garażu aż skończyli czytać. Fascynująca.
Nie wiedziałam wtedy, że to opowiadanie w rysunkach.
Zapraszam.
The Night Bookmobile 1
Night Bookmobile 31.05.2008

poniedziałek, 27 lutego 2012

Odzież o przedłużonej nagle przydatności czyli oskarowa gala z kryształem

Zdejmujesz, zdejmujemy, zdejmujecie
płaszcze, żakiety, marynarki, bluzki
z wełny, bawełny, elanobawełny,
spódnice, spodnie, skarpetki, bieliznę,
kładąc, wieszając, przerzuczając przez
oparcie krzeseł, skrzydła parawanów;
na razie, mówi lekarz, to nic poważnego,
proszę się ubrać, odpocząć, wyjechać,
zażywać w razie gdyby, przed snem, po jedzeniu,
pokazać się za kwartał, za rok, za półtora;
widzisz, a ty myślałeś, a myśmy się bali,
a wyście przypuszczali, a on podejrzewał;
czas już wiązać, zapinać drżącymi jeszcze rękami
sznurowadła, zatrzaski, suwaki, klamerki,
paski, guziki, krawaty, kołnierze
i wyciągać z rękawów, z torebek, z kieszeni
wymięty, w kropki, w paski, w kwiatki, w kratkę szalik
o przedłużonej nagle przydatności

Wisława Szymborska (1923-2012)

************************************************

Billy Crystal potrafi poprowadzić imprezę, nieprawdaż?
Od kiedy oglądam oskarową galę on właśnie jest moim ulubionym mistrzem ceremoni.
W masce Hanibala czy całując sie z Clooney - jemu we wszystkim do twarzy...
Muszę zauważyć jednak, że wczorajszy tłumek zgromadzony w zbankrutowanym teatrze taki trochę martwawy był.  Cichy, nie łapał w lot iluzji, nie rżał super radośnie na skinienia brwi Billego, nie zakontaktował żartu o bufecie...zupełnie jakby myślami był gdzie indziej...(ciekawe gdzie?).

Billy ma niesamowity sluch i jego wiązanki otwierające wieczór są zawsze rewelacyjne.
Ulubione otwarcie to chyba to, kiedy wyjechał w masce Hannibal Lecter i wraz z Anthony Hopkins umawiali się na wspólny obiad po uroczystości...
Wczorajszy wieczór też miał swoje momenty...Jim Rash przyjmujący sztuczną pozę Angeliny Jolie był chyba najlepszy. Jeśli nie liczyć wymykającego się spod kontroli sutka J Lo... No i Cirque de Soleil,  najpiękniej prezentujący się cyrk (chyba) na świecie...

Oskary trafiły tam gdzie trafiły...Holland nie liczyła, mam nadzieję, na główną nagrodę, ten temat był przecież przerabiany przez każdego wiele razy. Natomiast winna jestem ukłon w stronę francuskich linii lotniczych Air France, za wyczucie sprawy i pokazywanie na pokładzie dobre dwa miesiące temu tegorocznego laureata w kategori filmów obcojęzycznych. Brawo, chociaż i tak nic nie było słychać, no bo ten potworny szum silników , ale szampan za to do woli...

Jutro wieczorem w naszym domu premiera Hugo - spłaszczony bedzię sie uprzestrzenniał...

sobota, 25 lutego 2012

Powroty czyli już mi lepiej

Wrócił. Nic nie powiedział.
Było jednak jasne, że spotkała go przykrość.
Położył się w ubraniu.
Schował głowę po kocem.
Podkurczył kolana.
Ma około czterdziestki, ale nie w tej chwili.
Jest  - ale tylko tyle, ile w brzuchu matki
za siedmioma skórami, w obronie ciemności.
Jutro wygłosi odczyt o homeostazie
w kosmonautyce metagalaktycznej.
Na razie zwinął się, zasnął.

Wisława Szymborska (1923-2012)

********************************************

Sen leczy wszystkie rany...

piątek, 24 lutego 2012

O poecie czyli wtorek-potworek w piątek

(z Poczty Literackiej)

"Źle wyobrażasz sobie poetów. Jak świat światem, nie było takiego, który by na palcach liczył zgłoski. Poeta rodzi się z uchem. Z czymś wreszcie musi się urodzić"

Wisława Szymborska (1923-2012)

******************************************************

Koszmarny wtorek potworek, pomimo piątku.
Idę liczyć rany, przemyśliwać własne słowa, katować się.
Chciałabym aby jutrzejsza sobota była poniedziałkiem. Możebneż to !

Na weselszą nutę - brat jedyny zapodał, że ma 20-30% szansy przyjazdu do Kubałówki na Wielkanoc.
Zaczynamy przygotowania...chyba od peklowania?

czwartek, 23 lutego 2012

Portret Kobiecy czyli na litość boską

Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską

Wisława Szymborska (1023-2012)

wtorek, 21 lutego 2012

O poprawności pisania czyli pomidorowa na orientalną nutę

(z Poczty Literackiej)

"Tęsknię za życiem, choć żyć nie umiem (ę), Tęsknię za piwem, choć pić nie umiem (ę)"... - Warianty proponowane w nawiasach wydają nam się słabsze.

Wisława Szymborska (1923-2012_


*******************************************************

Dzisiaj zapodam Wam przepyszny przepis na zupę pomidorową inaczej. Inspirację znalazłam tutaj, poczyniłam z własnymi wariacjami. Trzeba zacząć od tego, że miałam już nagotowany pyszny bulion na bazie kurczaka i korzenia imbiru (organiczny kurczak, spory kawałek korzenia imbiru - dobrze wymyć ale nie obierać ze skórki - pokrojony w talarki, seler naciowy, cebula , pieprz, posolić przed końcem gotowania).
Mam spory garnek w którym zazwyczaj gotuję zupy, także mój przepis jest na mniej więcej dwa litry płynu :D

* 2 litry bulionu (jak wyżej lub według upodobania)
* 2 małe puszki przecieru pomidorowego
* 1 puszka (400 ml) mleka kokosowego
* garść zielonej kolendry do posypania przed podaniem.
Mleko kokosowe czyni tą zupę niezwykle delikatną, zmienia smak ale nie obezwładnia.
Do zupy była wkładka w postaci klopsików z indyka, gotowanych również na imbirowym wywarze.

* 1/2 kg. mielonego indyka.
*2 łyżki płatków owsianych (nie moczyłam, dodałam suche)
* 1 łyżeczka startego imbiru
*garść drobno posiekanej kolendry
* sól i pieprz do smaku

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, formujemy z nich małe kuleczki, które następnie gotujemy przez 10 minut na uprzednio do tego celu odlanym wywarze.  Ja swoje ugotowane klopsy wrzuciłam do zupy. Dodatkowo miałam ugotowany ryż, bo w moim domu pomidorowa bez ryżu to nie pomidorowa...
Zajadali się wszyscy, nawet goście!

A teraz już lecę gotować następną zupę i smażyć faworki!

niedziela, 19 lutego 2012

Tortury czyli drżenie matki

Tortury


Nic się nie zmieniło.
Ciało jest bolesne,
jeść musi i oddychać powietrzem i spać,
ma cienką skórę, a tuż pod nią krew,
ma spory zasób zębów i paznokci,
kości jego łamliwe, stawy rozciągliwe.
W torturach jest to wszystko brane pod uwagę.

Nic się nie zmieniło.
Ciało drży jak drżało...(...)

Wisława Szymborska (1923-2012)

**************************************************
Kolejna impreza, kolejne drżenie, kolejna nieprzespana noc.
Chyba wolałam jak byli w pieluszkach i mieli temperaturę...

piątek, 17 lutego 2012

Kot w pustym mieszkaniu czyli faworki

Kot w pustym mieszkaniu


Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
o swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.

Wisława Szymborska (1923-2012).

**************************************************

Na wczorajszy tłusty czwartek nic nie upiekłam, kupiłam gotowe amerykańskie pączki , sama koncentrując się na sprawach pilniejszych. Dzisiaj smażę faworki, które moje dzieciaki wprost uwielbiają. Piątek, przyjdą znajomi, znowu spędzimy kilka godzin na Gestapo...

środa, 15 lutego 2012

Treść powinna pozostać w szufladzie...

(z Poczty Literackiej)


Wiersze powinny jeszcze pozostać w szufladzie. Księżyc jak broszka już był. Madonny na karuzeli już siedziały. Wiersze też już zaplatały się w wianki. Tak chłonna pamięć przeszkadza w osobistej pracy.

Wisława Szymborska (1923 - 2012)

********************************************
Dzisiaj obiad był o 21:30, także proszę, wybaczcie milczenie.
Danuto - kim jesteś? Ujawnij się, proszę...

sobota, 11 lutego 2012

Szelest dartych testamentów czyli bale młodocianych

Listy umarłych

Czytamy listy umarłych jak bezradni bogowie,
ale jednak bogowie, bo znamy późniejsze daty.
Wiemy, które pieniądze nie zostały oddane.
Za kogo prędko za mąż powychodziły wdowy.
Biedni umarli, zaślepieni umarli,
oszukiwani, omylni, niezgrabnie zapobiegliwi.
Widzimy miny i znaki robione za ich plecami.
Łowimy uchem szelest dartych testamentów.
Siedzą przed nami śmieszni, jak na bułkach z masłem,
albo rzucają się w pogoń za zwianymi z głów kapeluszami.
Ich zły gust, Napoleon, para i elektryczność,
ich zabójcze kuracje na uleczalne choroby,
niemądra apokalipsa według świętego Jana,
fałszywy raj na ziemi według Jana Jakuba...
Obserwujemy w milczeniu ich pionki na szachownicy,
tyle, że przesunięte o trzy pola dalej.
Wszystko, co przewidzieli, wypadło zupełnie inaczej,
albo trochę inaczej, czyli także zupełnie inaczej.
Najgorliwsi wpatrują się nam ufnie w oczy,
bo wyszło im z rachunku, że ujrzą w nich doskonałość.

Wislawa Szymborska (1923-2912)

***************************************
Młodsza zaprosiła do domu szarańczę - trzy koleżanki. Leżą przed spłaszczonym i rżą, ogladając SNL.
Starszy wybył na prywatkę. 50 km. w jedną stronę. Oczywiście, że będzie alkohol.
Czeka mnie noc drżenia. Prosiłam, że jeśli rano będzie niezdatny do prowadzenia, żeby zadzwonił. Zrozumiem, pojadę.