Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gutowska -Adamczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gutowska -Adamczyk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 marca 2012

Nie traćcie czasu na Cukiernię pod Amorem

Skończyłam trzeci (ostatni) tom Cukierni pod Amorem.
O pierwszych dwóch pisałam tutaj.
Zawiodłam się. Rzuciłabym pewnie tę książkę w kąt gdyby nie  głupia przywara, że co zaczynasz to kończ.
Wspominałam o tym, że w pisarstwie Gutowskiej-Adamczyk drażni mnie zasypanie szczegółami i trzecioplanowymi postaciami, które nic tak naprawdę do akcji nie wnoszą. Ciagle towarzyszące mi wrażenie, że to chyba nie powieść a rozbudowany szkic do scenariusza. Przez pierwsze dwa tomy starałam się zapamiętywać kto z kim, gdzie i dlaczego, chociaż to dlaczego to już słabo było wyjaśnione. Myślałam, że wszystkie postacie będą tam jakoś ważne, że to się wszystko da pozbierać do kupy w przyszłości, w ostatnim tomie. No i starałam się zapamiętać szczegóły o osobach spacerujących w tle, kiedy główne postacie rozprawiały akurat coś na pierwszym planie. Okazuje się, że całkiem niepotrzebnie. Strata czasu drodzy państwo. Myślałam, że skoro w pierwszym tomie jest trup/mumia jakiejś dziewczyny/kobiety i jest tajemniczy klejnot rodowy to w ostatniej części dowiem się kto, jak i dlaczego. Niestety, autorce albo zabrakło pomysłu albo sama pogubiła się w wymyślonych przez siebie szczegółach.
Ja głupio jakoś wierzę, że zawsze będzie jak u Czechowa, że jeśli ktoś w pierwszym akcie wbija w ścianę gwóżdź to w ostanim coś/ktoś na tym gwoździu zawiśnie. 
To była moja ostatnia książka tej autorki. Młodzieżowe są ponoć lepsze, ale życie jest za krótkie abym to sprawdzała...

poniedziałek, 26 września 2011

Cukiernia pod Amorem

" Na hubertowiny u Radziewiczów czekało się w okolicy z niecierpliwością, lasy w dobrach ciecierskich obfitowały bowiem w zwierzynę i nie było roku, by polowanie na świętego Huberta ktoś mógł uznać za nieudane.(...) U Radziewiczów przygotowania trwały już co najmniej od tygodnia, tyle bowiem potrzebuje myśliwski bigos, by smakować, jak należy . W dniu polowania ruch we dworze zaczynał się przed świtem. Podnieceni goście, wśród śmiechów i wspominków z minionych lat, spożywali śniadanie, potem panowie siadali na przygotowane przez stajennych linijki, a panie nieco póżniej ruszały za nimi konno lub w powozach. Na ostatnim wozie jechał kucharz z ogromnym garem bigosu, bochnami świeżo upieczonego chleba, zastawą stołową, sztućcami, kieliszkami na wódkę i pucharami do wina oraz suchym drewnem na rozpałkę"

Małgorzata Gutowska-Adamczyk
"Cukiernia pod Amorem - Zajezierscy"

Niestety, 3 listopada na polowaniu nie bedę, ale po przeczytaniu tego fragmentu zamarzył mi się kulig!
Z ogniskiem, z bigosem, z kiełbaskami. Ma ktoś namiary na coś takiego na Mazowszu????


Kiążka lekka ale nie głupia, chociaż momentami czyta się ją niczym scenariusz. Wciąga. Po przeczytaniu pierwszych dwóch tomów z prawdziwą radością czekam na trzeci.