Faworki to dla mnie nic trudnego, smażę je często bo dzieciaki uwielbiają.
Tym razem zrobiłam wedle przepisu ze znanego bloga kulinarnego, no i wyszły - bo ja już wiem jak faworków nie spieprzyć, ale zdecydowanie powracam następnym razem do przepisu ze starej "Kuchni Polskiej" :)
Pączki to inna sprawa. Smaczne są, ale z wyglądu...czegoś im brakuje ;)
W przyszłym tygodniu spróbuję raz jeszcze.
Ale triumf i tak odniosłam - zarówno Młodsza jak i Starszy zdjęcia na twarzoksiązce z opisami zachwytu zamieścili. Od jutra post - czyli czas kiedy wszyscy katolicy przechodzą na dietę :)
