Jest pewien temat, który świadomie omijam na tym blogu a który siedzi w mojej głowie cały czas.
I chyba właśnie przez to, że ciągle w myślach, że ciągły stres, ciągła niepewność, nie chciałam dzielić się tym tutaj. Chciałam od tego uciec. Ale dzisiaj dostaliśmy pierwszą dobrą wiadomość i, niczym za skinieniem czarodziejskiej różdżki , zasłona stresu opadła.
Ten temat to Starszy i jego aplikowanie na studia. Nie będę tutaj opowiadała, jak bardzo system tutejszy różni się od polskiego i dlaczego, itd...dostaliśmy dzisiaj wiadomość, że Starszy został przyjęty na California Institute of Technology czyli Caltech, jedną z najlepszych uczelni technicznych na świecie.
Cieszę się bardzo. To taka pierwsza oznaka z zewnątrz, że On jest naprawdę mądry, że nawet na papierze ktoś to zauważył.
Będzie jeszcze sporo dobrych, ale i sporo złych wiadomości. System przyjęć na studia w Stanach jest przedziwny. Ale pierwsze płoty mamy już za sobą. Piszę "my" bo ten projekt o nazwie "dzieci" to przecież projekt całej rodziny.
Na zakończenie dodam, że radość ta nie przysłania mi niczym stresu obcowania z dwoma nastolatkami. W chwili obecnej na dworze śnieżyca, a oni obydwoje w mieście stołecznym na zabawie popularnie zwanej "winters". Miasto stołeczne oddalone o 50 kilometrów, na drodze ślizgawka, że nie wspomnę innych niebezpieczeństw (alkohol, marycha, inne dragi, sex, no i co tam jeszcze moja schorowana wyobraźnia sobie przypomni).
Od jutra wracamy do tematów świątecznych...;)
A tutaj jeden z budynków Caltech w słonecznej Kaliforni...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
sobota, 8 grudnia 2012
niedziela, 19 lutego 2012
Tortury czyli drżenie matki
Tortury
Nic się nie zmieniło.
Ciało jest bolesne,
jeść musi i oddychać powietrzem i spać,
ma cienką skórę, a tuż pod nią krew,
ma spory zasób zębów i paznokci,
kości jego łamliwe, stawy rozciągliwe.
W torturach jest to wszystko brane pod uwagę.
Nic się nie zmieniło.
Ciało drży jak drżało...(...)
Wisława Szymborska (1923-2012)
**************************************************
Kolejna impreza, kolejne drżenie, kolejna nieprzespana noc.
Chyba wolałam jak byli w pieluszkach i mieli temperaturę...
Nic się nie zmieniło.
Ciało jest bolesne,
jeść musi i oddychać powietrzem i spać,
ma cienką skórę, a tuż pod nią krew,
ma spory zasób zębów i paznokci,
kości jego łamliwe, stawy rozciągliwe.
W torturach jest to wszystko brane pod uwagę.
Nic się nie zmieniło.
Ciało drży jak drżało...(...)
Wisława Szymborska (1923-2012)
**************************************************
Kolejna impreza, kolejne drżenie, kolejna nieprzespana noc.
Chyba wolałam jak byli w pieluszkach i mieli temperaturę...
sobota, 11 lutego 2012
Szelest dartych testamentów czyli bale młodocianych
Listy umarłych
Czytamy listy umarłych jak bezradni bogowie,
ale jednak bogowie, bo znamy późniejsze daty.
Wiemy, które pieniądze nie zostały oddane.
Za kogo prędko za mąż powychodziły wdowy.
Biedni umarli, zaślepieni umarli,
oszukiwani, omylni, niezgrabnie zapobiegliwi.
Widzimy miny i znaki robione za ich plecami.
Łowimy uchem szelest dartych testamentów.
Siedzą przed nami śmieszni, jak na bułkach z masłem,
albo rzucają się w pogoń za zwianymi z głów kapeluszami.
Ich zły gust, Napoleon, para i elektryczność,
ich zabójcze kuracje na uleczalne choroby,
niemądra apokalipsa według świętego Jana,
fałszywy raj na ziemi według Jana Jakuba...
Obserwujemy w milczeniu ich pionki na szachownicy,
tyle, że przesunięte o trzy pola dalej.
Wszystko, co przewidzieli, wypadło zupełnie inaczej,
albo trochę inaczej, czyli także zupełnie inaczej.
Najgorliwsi wpatrują się nam ufnie w oczy,
bo wyszło im z rachunku, że ujrzą w nich doskonałość.
Wislawa Szymborska (1923-2912)
***************************************
Młodsza zaprosiła do domu szarańczę - trzy koleżanki. Leżą przed spłaszczonym i rżą, ogladając SNL.
Starszy wybył na prywatkę. 50 km. w jedną stronę. Oczywiście, że będzie alkohol.
Czeka mnie noc drżenia. Prosiłam, że jeśli rano będzie niezdatny do prowadzenia, żeby zadzwonił. Zrozumiem, pojadę.
Czytamy listy umarłych jak bezradni bogowie,
ale jednak bogowie, bo znamy późniejsze daty.
Wiemy, które pieniądze nie zostały oddane.
Za kogo prędko za mąż powychodziły wdowy.
Biedni umarli, zaślepieni umarli,
oszukiwani, omylni, niezgrabnie zapobiegliwi.
Widzimy miny i znaki robione za ich plecami.
Łowimy uchem szelest dartych testamentów.
Siedzą przed nami śmieszni, jak na bułkach z masłem,
albo rzucają się w pogoń za zwianymi z głów kapeluszami.
Ich zły gust, Napoleon, para i elektryczność,
ich zabójcze kuracje na uleczalne choroby,
niemądra apokalipsa według świętego Jana,
fałszywy raj na ziemi według Jana Jakuba...
Obserwujemy w milczeniu ich pionki na szachownicy,
tyle, że przesunięte o trzy pola dalej.
Wszystko, co przewidzieli, wypadło zupełnie inaczej,
albo trochę inaczej, czyli także zupełnie inaczej.
Najgorliwsi wpatrują się nam ufnie w oczy,
bo wyszło im z rachunku, że ujrzą w nich doskonałość.
Wislawa Szymborska (1923-2912)
***************************************
Młodsza zaprosiła do domu szarańczę - trzy koleżanki. Leżą przed spłaszczonym i rżą, ogladając SNL.
Starszy wybył na prywatkę. 50 km. w jedną stronę. Oczywiście, że będzie alkohol.
Czeka mnie noc drżenia. Prosiłam, że jeśli rano będzie niezdatny do prowadzenia, żeby zadzwonił. Zrozumiem, pojadę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)