piątek, 20 lutego 2015

Kurczak z Zuni Cafe

Tyle gotuję, tyle czytam - a o niczym nie piszę. Karamba!

Kilka dni temu upiekliśmy najpyszniejszego kurczaka na świecie. Przynajmniej w moim świecie ;) 
Nigdy jeszcze tak smacznego, wilgotnego, z cudownie chrupiącą skórką nie jadłam.
Zacznijmy od tego, że ja nie przepadam za pieczonym kurczęciem . Wręcz przeciwnie.  Pierś upieczoną i podaną na sałatce lubię, szkrzydełka lubię (szczególnie na ostro , do piwa), ale cały kurczak - upieczony czy zdjęty z rożna - nigdy nie był moim  faworytem.
Aż tu nagle, zupełnie nieoczekiwanie, przy okazji sprawdzania kolejnego przepisu, bez żadnych fanfar , upiekł nam się najlepszy kurczak na świecie.

Przepis wzoruje się na kurczaku ze znanej restauracji w San Francisco, Zuni Cafe
Niezwykle prosty do zrobienia, ale wymagający czasu. 
Potrzebujemy trzech rzeczy: małego, jak najmniejszego kurczaka ( nie większy niż 1.5 kg, im mniejszy tym lepszy), czasu, oraz bardzo gorącego piekarnika.



Zaczynamy:
Kurczaka (najlepiej oczywiście z chodowli ekologicznej, ja prawdę powiedziawszy już sobie innego nie wyobrażam) umyć i dokładnie wysuszyć. Bardzo dokładnie wysuszyć . Delikatnie, wkładając palce pod skórę, oddzielić ją na piersi i udach od mięsa, tworząc tam takie małe kieszonki. Posolić i popieprzyć, w kieszonki wsunąć kilka gałązek świeżych ziół, wedle upodobania - majeranek, tymianek, co kto lubi. Nie zapomnijcie posolić i popieprzyć wnętrza ptaka ! 
Teraz czas na czas. Ptaszynę układamy w misce, przykrywamy luźno folią, wstawiamy do lodówki i czekamy. Czekamy co najmniej jeden dzień, a najlepiej 3-4 (kurczak musi być naprawdę świeży !). 

W dniu podania nagrzewamy piekarnik do 475 F / 246 C. Kurczaka ponownie bardzo, bardzo dokładnie osuszamy.  Układamy go , piersią do góry, na  płytkim naczyniu/foremce/patelni żeliwnej i wsuwamy do nagrzanego piekarnika. Od razu powinien zacząć skwierczeć! I teraz trzeba obserwować - jeżeli skórka nie brązowieje, podnieść troszkę temperaturę, jeżeli zaczyna się palić , obniżyć. Skóra powinna zrobić się dobrze brązowa, z pęcherzykami. Po około 30 minutach przewracamy kurczaka piersią do dołu i pieczemy przez następne 10-20 minut, w zależności od wielkości ptaka. Na koniec odwracamy jeszcze raz piersią do góry na kilka minut, aby odświeżyć/ wysuszyć jej skórkę. Po wyjęciu z piekarnika pozwólcie mięsu odpocząć przez jakieś 10 minut. 

Wg. mnie najlepiej smak tego kurczaka łączy się z zieloną sałatą. W Zuni Cafe podają go na tzw. bread salad. Oczywicie lampka wina dopełni wieczoru :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz